Witam
Czasu na warsztatową prace ostatnio mam strasznie mało i rozpoczęte projekty leżą odłogiem.
Udało mi się jednak, wygospodarować trochę czasu na zrobienie małego prezentu na dzień Taty.
Równając deski ręcznym strugiem, zwłaszcza przy wyrównywaniu wąskich boków, brakowało mi małego kątownika do sprawdzania kątów prostych.
Widziałem takie wielokrotnie takie na filmach w sieci. Szukałem też w internecie, znalazłem takie, ale cena całekiem spora
http://www.dluta.pl/katalog/mierzenie/katomierze-i-katowniki/katownik-stalowo-drewniany.htmlPomyślałem więc by zrobić swoje. Przy okazji zbliżał się dzień ojca, pomyślałem więc, że będzie to świetny prezent dla taty i teścia, znacznie lepszy niż coś gotowego.
Zrobiłem w dwóch rozmiarach, większy około 15x7cm i drugi 10x5cm
Na części metalowe kupiłem profil 10x2mm i pręt fi 4mm w markecie budowlanym - koszt na 6 kątowników niecałe 30zł.
Drewno - odpady z desek tarasowych, jakiś twardy egzotyk, ale nazwy nie pamiętam.
W pierwszej kolejności wyciąłem sporą deseczkę z deski tarasowej i na pile tarczowej ściąłem ryflowany wzór deski.
Kolejny krok to przestruganie deski do równego a potem rozcinanie na listewki, ponowne struganie i rozcinanie na finalne odcinki.
Następnie w każdej listewce piłą FatMax stanley zrobiłem dwa nacięcia i wybrałem nadmiar materiału. Nie mam tak wąskiego dłuta ( 2mm ) dlatego przy czyszczeniu pomagałem sobie nożem z struga który ma 1,8mm.
Kolejny etap to wklejenie profila mosiężnego na klej epoksydowy. By mieć pewność kąta, zrobiełem przymiar z kawałka sklejki.
Następny etap to nawiercanie pod mosiężne piny które powinny wzmocnić połączenie. Jak się okazało, mosiądz nie jest taki prosty w obróbce jak stal, mimo że nie jest tak twardy, wiercenie szło z sporym oporem. Rozwiązanie to ostrzenie wiertła a następnie wiercenie na bardzo małych obrotach.
Dopiero od taty, który z zawodu jest ślusarzem dowiedziałem, się, że mosiądz i inne kolorowe metale tak mają. Spora rozszerzalność cieplna powoduje, że jeśli wiercimy bez chłodzenia i na zbyt dużych obrotach materiał mocno się grzeje i zamyka się za wiertłem.
Ok, piny wzmaciające wchodziły ciasno ale i tak wkleiłem je na ten sam klej epoksydowy.
Kolejny etap to czyszczenie i szlifowanie. Najpierw na papierze ściernym a potem cykliną. Okazało się, że kąt nie jest w 100% taki jak bym chciał - na 15cm była odchyłka około 0,2mm - i tu świetnie sprawdziała się cyklina, równie dobrze zbiera twarde drewno co i mosiądz

dając przy tym gładką i czystą powierzchnię. Na koniec wyczyściłem profile mosiężne papierem 2500.
Ostatni etap to pokrycie częsci drewnianych olejem.
Tacie się podobało

Jak wyszło - oceńcie sami.