Schodzę z poddasza. Moja rola dobiegła tam końca (chyba). Podłoga stabilna, krokwie wystylizowane. Zostaje tylko wprawienie okien i drzwi balkonowych. Miałem to robić dzisiaj, ale tak sypnęło śniegiem, że na pewno nie dojadę do chaty. Tak więc będę rzeźbił w zaciszu 7 metrów kwadratowych, rozgrzanych przepaloną i pofalowaną kozą.
Sama podłoga wygląda super. Zdjęcia nie oddają w całości efektu jaki udało mi się uzyskać. Pomiędzy krokwie jak i na ścianach poddasza zostanie wkręcona płyta gipsowa, a na nią nałożony nieregularny jasny tynk. Coś w stylu starego budownictwa. Będzie to ładnie kontrastowało.
Dalej pewnie zajmę się projektami i wykonaniem mebli (łóżka, szafki, stołki, krzesła, itd.). Nie mogę ruszyć z pracą na dole (podłoga, schody), ponieważ nie został jeszcze wykończony kominek, wylewka w łazience, i coś tam jeszcze. Ja w to się nie bawię. A Panowie którzy tym się zajmują, robią to nawet dobrze, tempo mają jednak „ospałe”.
Okazało się że ekipa od strzechy nie zjawi się do pokrycia dachu bramu. Z rozmowy wynika, że jest to dla nich nieopłacalne. Za mała powierzchnia żeby tutaj przyjechać. Tak więc dach bramy pokryję deskami. Pewnie coś w stylu krycia gontem, lecz nie będzie to gont. Ale to i tak muszą śniegi puścić.
A się rozpisałem z rana. No nic. To teraz trochę liczb i zdjęcia.
Tak się przedstawia podłoga w liczbach:
- powierzchnia – 37m2
- około kubika desek jodłowych
- około 3kg gwoździ 70mm
- po odcięciu skosów, otworu na wejście i komin, powierzchnia wyniosła około 32m2
- całość postarzana szczotkami
- pierwsza warstwa oleju w kolorze merbau - poszło 4 litry oleju
- druga warstwa oleju bezbarwnego - 2 litry
Czas wykonania podłogi (ułożenie desek, postarzanie, olejowanie 2 razy) – 5 dni. Oczywiście nie po 8 godzin pracy. Bo samo nałożenie drugiej warstwy oleju potrzebowało 12 godzin odczekania. Jest to więc czas „całości” wykonania.
A teraz zdjęcia z pracy.