... ponieważ ten temat jest w "hyde park'u" to sobie pozwole i zawalczę o dobre imię mojego Majstra. Widziałem u Niego zakleszczający się na tarczy pilarskiej balik, której uwolnienie możliwe było za pomocą klina i pobijania, jak to w innym temacie napisał jeden kolega. Mój Majster potrafił z suchego niepociętego bala, pociąć, postrugać, rozrysować, pofrezować do składania, wykonać płyciny (filongi) , okuć, oprawić w futrynę - bez pomocnika, w ciągu jednego dnia. Wzór drzwi nigdy nie był powodem do dyskusji, odmawiał rzeźbienia. Robił meble, wieloszybowe okna z łukiem w szachownicę,... Dysponował podstawowym parkiem maszynowym, ale posiadał wahadłową tarczę piły, którą ustawiał w moment. Sam pobierał nauki i niemieckiego Mazura. Ja byłem jego klientem, potem trochę kolegą ,.. bywało że w ramach wolontariatu popychałem jakiś materiał na frez. Wtedy też "wynalazłem" śmigło na trzpień dolnofrezarki, żeby frez był widoczny a trociny nie utrudniały pracy. Choć był z mojego rocznika, Majstra życie pokonało, bo życie szkodzi zdrowiu,....