Ja mam Makite 4351 FCT chyba trzy lata. Dla mnie najważniejszy był sposób uchwytu (nie żelazko). W pierwszej próbie (sic!) zniszczyłem taki mały plastik, który miał minimalizować wyrywanie materiału od góry. I pomyślałem, że kupno tej wyrzynarki to był błąd. Ale jak mówią pierwsze śliwki robaczywki. Potem było już tylko lepiej. Wyrzynarka jest b. precyzyjna. Jest cicha a stopniowy rozruch jest bardzo przyjemny. Bardzo łatwa wymiana ostrza, dobre oświetlenie i wydmuchiwanie urobku, nawet bez odkurzacza. Uchwyt za korpus, moim zdaniem pozwala wygodniej i wydajniej pracować. Jakość cięcia zawsze zależy od dobrego i ostrego brzeszczotu. Oryginalne były b. dobre, ale szybko się skończyły. Teraz używam głównie brzeszczoty Boscha.
W każdym razie polecam, pewnie nie jest gorsza od Boscha, może nie ta liga co Festool, Maffel, ale na pewno nie rzucisz jej ze złości w kąt po godzinie pracy. Da radę.