Tak wyglądają moje ściski do klejonki - te po lewej to jest wersja taka na odwal się zrobiona na szybko żeby skleić trójkąty do wangi. Wykonanie porażka, ale nawet działa. Te dwa pozostałe to mi znajomy spawał, w sumie mam chyba 8 szt ale nie mam dorobionych kantówek jeszcze.

Jest to nawet solidne, ale złożę samokrytykę

1. Śruby muszą być "idealnie" równolegle do kantówki. Niestety u mnie nie wyszło to tak super i jak dokręcam śruby to mi deko materiał wypycha. Ale siła jest spora, klej ładnie wyciska. Oczywiście między materiał klejony a czoło śruby trzeba coś podłożyć - najlepiej sprawuje się kawałek dębiny lub graba - śruba lekko się wcina ale przynajmniej nie "kręci się" po podkładce.
2. Muszę pogadać z tokarzem, żeby porobił mi takie talerzyki dokręcane do śruby jak są w fabrycznych ściskach - zapobiegnie to kręceniu się materiału dociskanego, no i zniweluje niedoskonałości jeśli chodzi o równoległość śruba-kantówka
3. Od góry warto dodać jakąś kantówkę która będzie dociskała od góry klejony materiał - wtedy uniknę wypychania przy ściskaniu. Nawet postronkiem przywiązać do ścisku na początku i na końcu i dowalić klina od góry.
Co do autora tematu.... pierwszy błąd BHP. Drugi błąd - po co kleiłeś "zderzaki" do czoła a nie od góry? Przecież gdybyś to przykleił i skręcił od góry to masz spooooro mocniejsze mocowanie. Nie wiem czy coś już kleiłeś, ale za słabe mi się to widzi żeby porządnie kleić. Śruby są za długie - to jest chyba M10 - nie wiem czy przy takiej długości gwintu nie będę się krzywić - znaczy minimalnie poddawać, a to osłabi siłę ściskania.