Jak wiecie mam teraz sen zimowy... No ale ręce świerzbią... A znalazłem w szufladzie stalkę HSS (do noży oprawkowych do toczenia). No to sru na szlifierkę (chłodząc śniegiem), potem kawałek drewna, rozciąłem, podłubałem, posmarowałem żywicą, ścisnąłem. No i mam fajne dłuto do gniazd za 10zł - tylko jeszcze rękojeść oszlifować muszę.

No i jeszcze kolega mnie ostatnio zapytał czy mu zrobię wazonik - taki nowoczesny kanciaty. Mówię "ok, warsztat nieczynny, ale zajdę i sprawdzę czy w ogóle mam jakiś dość duży świder". No i poszedłem sprawdzić... dwie godziny później wazonik już był gotowy - przy pomocy piły ręcznej, nowego dłuta które od razu chciałem przetestować i struga do końcowego wyrównania. Tylko dziurę musiałem wyrzeźbić frezarką bo znalazłem świder ale jakiś stary, krzywo naostrzony i wiercenie wzdłuż włókien to była męczarnia.
Dłuto się sprawdziło - po obrobieniu wszystkich ścian wazonika przestało golić włosy na ręku ale żadnych wyszczerbień i nadal dość ostre by używać.
To chyba sosna jest? Znalazłem słupek dzisiaj rano przy śmietniku bo ktoś wyrzucił jakieś stare łóżko, więc zrobiłem recykling.
Jeszcze tylko becja i lakier... ale to już zrobię w domu



