Statyw (rozbierany) robiłem 1 dzień od zera. Drewno na statyw - sosna z ostatniego kawałka belki z więźby dachowej pozostałej po budowie domu ( 9 lat temu) pociętej i obrobionej na moich sam-ach, przeguby nóg z kawałków sklejki 18 mm + gwoździe na osie ( też pozostałości z budowy). Klosz wykonany z blachy 0,5 mm - pozostałości z prac dekarskich. Żarówka 500 W fotograficzna - pozostałości po jednej z moich poprzednich pasji: fotografii (lata 80-te poprzedniego wieku, grubo przed okresem cyfrowym), pozostały mi takie 3. Do tego dorobiłem ściemniacz elektroniczny ( 50 -100% napięcia), na zdjęciu na podłodze jest inny, regulator obrotów do elektronarzędzi a także do prądu spawania spawarki transformatorowej. Do rozpraszania światła używałem krążka umieszczonego na pręcie przed żarówką. Stopień rozpraszania regulowało się zmieniając odległość krążka od żarówki ( do tego statywu też już jest), efekt podobny do parasolek. Statyw ma zasięg od podłogi do +2, 3 m. Dwa pokrętła zaciskowe: sklejka + śruby zamkowe M8. Koszt = 0 zł + robocizna + energia el. - przyjemność pracy.
P.S. Chyba sprzedam sprzęt foto z tamtego okresu ( PENTACON SIX TL + OBIEKTYWY i bogaty osprzęt) - będzie na kamerę cyfrową HD.