I jak udało się pociąć na deski tę śliwkę? Śliwka to moim zdaniem taki polski "bois de rose"

- często ma mnóstwo pięknych purpurowo-różowych żył i taki ładny zawiły przebieg słojów (no w obróbce to to akurat nie pomaga

). Słyszałem jeszcze od pewnego leśniczego że aby drewno miało najbardziej żywy i kontrastowy kolor to najlepiej ją ścinać gdy już zaczyna kwitnąć i ruszyły wszystkie soki w drzewie.
Jak wspomnieli koledzy okorowywać najlepiej już po przetarciu na deski (nie sprawdzałem tego ale nieprzetartego pniaka ponoć lepiej nie okorowywać bo zaczyna szybko wysychać i może popękać) i jak nauczyło mnie doświadczenie w możliwie krótkim czasie po przetarciu bo potem kora przysycha i nie idzie to już tak lekko. Co do samego suszenia to deski należy poukładać równo na przekładkach w przewiewnym miejscu ale takim gdzie nie będą narażone na bezpośrednie działanie słońca (ja zawsze na wierzch sterty daje stare palety a potem arkusz blachy żeby za bardzo w nie świeciło i nie lało na deski podczas deszczu).
Ostatnio też dopadłem trochę śliwki - pocztą pantoflową dowiedziałem się że sąsiad będzie wycinał stary sad w którym jest m. in. klika śliw. Zadeklarowałem się że przyjadę z motorówką pomóc a w rozliczeniu przygarnę kilka pniaczków ze śliwy

Na miejscu okazało się że śliwy to olbrzymie mirabelki - metrówki nie miałem ale średnica najgrubszego pnia wynosiła przy gruncie na oko około 50 cm. Niestety po ścięciu okazało się że główne pnie jak to często bywa w przypadku śliw mają mnóstwo ukrytych rys i spękań i nie ma za bardzo sensu przecierać tego na deski. Na szczęście drzewa (było ich 3 ) miały grube i w miarę jak na śliwkę proste i dość długie i grube konary z których ostatecznie udało się pozyskać sporo fajnego drewna. Oczywiście z przetarciem tego na deski tez nie było tak łatwo - facet który przyjechał do mnie przewoźnym trakiem (miałem jeszcze do przetarcia wielkiego orzecha i czereśnie) nie dał rady "zapiąć" takich jak to stwierdził "gałązek" na maszynę i ostatecznie zostały pocięte na dużej pilarce stołowej mojego teścia. Cięcie takich okrąglaków "z ręki" na pilarce z silnikiem 5,5 kW delikatnie powiedziawszy do specjalnie bezpiecznych nie należy

Zdaje się że do samodzielnego i bezpiecznego przecierania drzewa którego z uwagi na za małe wymiary nie chcą/nie mogą pociąć w tartaku najlepiej byłoby mieć odpowiednio dostosowaną piłę taśmową - coś jak tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=46f4pV8SMRk