Pogoda nie pozwala na pracę plenerową, a chęć działania z kolei nie pozwala na bezczynne siedzenie. Stąd pomysł na ten wątek.
Wiele razy irytował mnie fakt nie posiadania strugnicy i grubościówki, w sumie dalej ich nie posiadam no ale jakoś trzeba sobie radzić. W "warsztacie" przydomowym mam strugnicę z imadłami które znacznie ułatwiają pracę, tutaj jednak gdzie teraz przebywam ich nie mam do dyspozycji. W wątku tym zaprezentuję jak wyprowadzić niedużą deskę przy użyciu ścisków, pasa ściskającego, struga i pilarki.
1. Wycinamy kawałek deski o szerokości noża strugu, albo troszkę mniejszej.
2. Deskę łapiemy jednym ściskiem, a drugim ściskiem łapiemy ścisk z deską do kobyłki - równamy strugiem.
3. Odwracamy na kant i łapiemy dwoma ściskami, następnie ściski owijamy pasem ściskającym i napinamy do kobyłki. Ustawiamy prowadnicę do wycięcia i jedziemy przez całą długość.
4. Odwracamy na drugi kant i łapiemy w ten sam sposób. Gdy dojeżdżamy pilarką do miejsca ścisku, materiał zaczyna nam zakleszczać tarczę piły. Wtedy wyłączamy pilarkę, i na początku rozcięcia nabijamy klina. Wtedy usadawiamy tarczę pilarki z powrotem w nacięciu i jedziemy dalej. Gdy drugi ścisk zaczyna zakleszczać materiał, powtarzamy czynność z klinem.
5. Po rozcięciu na dwie części, wybieramy tą która jest nam potrzebna, łapiemy ją ściskami i ściski pasem do kobyłki - strugiem równamy. To równanie zabiera więcej czasu gdyż teraz już należy złapać tę samą grubość materiału na całej desce.
6. Docinamy piłą końce deski na równo.
Zdaję sobie sprawę że ten sposób jest "nieco" nie po BHP'owskiemu, ale jakoś trzeba sobie radzić.
p.s. Drewno modrzewiowe. Na tym kawałku deski właśnie będą pierwsze jaskółcze ogony
