Jako, że stałem się również (nie)szczęśliwym posiadaczem tejże pilarki to się wypowiem. Mój egzemplarz jak za tę cenę jest tragiczny:
- Stół krzywy dwa milimetry po całości (od wózka z lewej strony do prawej krawędzi stołu)
- Na środku stolika dołek lub wybrzuszenie w zależności jak ustawiona jest piła. Przy kącie 90 stopni jest dołek, przy 45 wybrzuszenie
- Wióry z niej lecą wszędzie, lecz do odkurzacza trafiają w mniejszym stopniu. Umiejscowienie wylotu do odkurzacza jest takie, że przy kącie cięcia 90 stopni więcej wiórów trafia na stolik, na którym stoi a nie do odciągu. Najróżniejsze otworzy są tak duże, że nie ma szans bez sensownego uszczelnienia, żeby jakoś sensownie to odciąg działał.
- Wózek boczny chybocze się na boki tak mocno, że spokojnie tam są z 2mm luzu.
- Przykładnice zarówno boczna jak i kątowa mają kosmiczne luzy w rowkach
- Przykładnica boczna oprócz tego odgina się na około 8mm na końcu, po zaciśnięciu.
- Przy pochyleniu piły do kąta 45 stopni osiowość tarczy do rowków była wręcz skandaliczna. Metrowa deska, szeroka na 130mm oraz gruba na 20mm miała po cięciu w poprzek była trapezem. Długość deski zmieniała się wraz z szerokością od 1000mm do 996mm. 4mm powodują, że ciężko złożyć coś sensownego w kąt prosty (a miały być fajne donice - donice powstały, ale niestety nie mogłem ich zrobić aby łączyły się kątowo).
Ogólnie wszystko co powinno działać w tej pile - nie działa, ale jest jeden plus - tarcza jest zajebista i o niej nie mogę powiedzieć złego słowa.
Do tej pory radziłem sobie poprzez dorobienie sanek i w sumie jako tako to śmigało. Często praca z sankami również była katorgą, bo zamiast płynnie posuwać się w szynach potrafiły się przytkać, bo stolik się uginał. Masakra jakaś.
Stwierdziłem, że czas coś z tym zrobić ponieważ czeka mnie zabudowa pokoju i nie mogę pozwolić, żeby piła była moim prześladowcą i powodowała, że jak pomyślę sobie o jakiejś pracy z drewnem, to od razu mi się odechciewa, bo wiem, że zaś będę się denerwował na nią.
Postanowiłem, że piła ląduje w obudowie, wraz z blatem.
Na początku miałem plan, żeby blat leżał na tym starym stole, który jest oryginalnie dostarczany z tym dziadostwem. Wiem, że bym stracił na wysokości cięcia tyle, ile wynosi grubość blatu oraz punkt osiowości przy pochylaniu piły by się zmienił, lecz jakoś mi to nie przeszkadzało.
Wziąłem się do roboty i zbudowałem szafkę (oczywiście formatki zamówione, bo na niej bałbym się cokolwiek docinać tak długiego), na której będzie stała piła i postanowiłem, że skoro i tak ją przenoszę ze starej szafki, to spróbuję się do niej dostać i wyczyścić ją z tego pyłu, którego po otwarciu okazało się znacznie więcej niż sądziłem.
Wszystkim, którzy mają problemy z makitą mlt100 polecam otwarcie jej od dołu, bo po odkręceniu paru śrubek i wyciągnięciu tej cieniutkiej blaszaki z otworami mamy dostęp do całości sprzętu. To jest duży plus, że chińczyk (sorry, ale moim zdaniem to musiał być ktoś z Chin), który to projektował pomyślał o tym, że trzeba będzie to poskładać. Od dołu mamy bardzo fajny dostęp do każdej śrubki (Np. osiowość można ustawić bez problemu).
Ale do rzeczy. Po zebraniu "tony" pyłu zacząłem przyglądać się wnętrznościom i normalnie witki mi opadły.
Obudowa służy tak naprawdę wyłącznie do zakrycia wnętrzności oraz ustawienia ich w powietrzu. Cały mechanizm piły trzyma się na blacie stołu, który jest może trzy milimetrowym odlewem z aluminium + od dołu widać drobne X wzmacniające konstrukcję. Do takiego blatu jest przykręcony cały ten ciężki mechanizm piły łącznie z ustawianiem kąta czy wysuwu tarczy.
Rozwiązała się zagadka dlaczego stół posiada dołek na środku, a po dokręceniu do 45 stopni robi się górka. Po prostu mechanizm przy 45 stopniach naciska na ten blat od spodu.
I tutaj dochodzimy do sedna. Może po prostu odkręcić ten blat i dorobić customowy, bo pomimo tego, że od dołu kształt odlewu wygląda na dosyć skomplikowany, to zwykła frezarka powinna dać radę aby coś ręcznie dorobić. Odkręcenie blatu to trzy minuty roboty, bo mamy do odkręcenia 8 śrubek od obudowy + 4 śrubki od mechanizmu piły.
Teraz pytanie z czego to zrobić. Oryginalny blat pomimo, że to cienka blaszka, to wszystkie miejsca na śruby łączące go z obudową ma wydłużone (takie jakby dystanse), co powoduje, że dwa kawałki sklejki (muszę dobrze to wymierzyć) + wzmocnienie z blachy czy aluminium + sfrezowanie w bodajże 4 miejscach powinno dać radę. Dwa miejsca to boki obudowy gdzie obudowa wystaje jakiś centymetr wyżej oraz dwa miejsca na przymocowanie mechanizmy piły. Co Wy na takie rozwiązanie?
Sorki za przydługawy wywód, ale mam nadzieje, że ktoś z forumowiczów również ma dość swojej Makity, zajrzy do środka i pokminimy razem nad tym blatem
