AMI to tak mi mow

Wiesz... ja przyzwyczajony ze jade do sklepu i mam ale wiem o co Ci chodzi. Bylem kilkadziesiat razy na takich wyjazdach po roznych krajach w takich miejscach ze kabel swiatlowodowy to era kosmiczna. A elektryka zrobiona byla w domu na nieoslonietych drutach. Zapewniam ze jakos to dzialalo i nikogo nie ciapnelo... no moze ciapnelo ale pozniej nie tykali

Co naszych malych miasteczek czy wsi tez doskonale sobie zdaje sprawe ze czasami to nie ma nawet gdzie kupic bo po prostu nie ma potrzeby.
Raz na Kaszubach bylem w cholera wie juz jakiej miescowosci to nawet sklepu nie mieli bo bylo az 8 domow. Wszystko co dali rade robili sami a zyli chyba tylko z roli.
Mnie to ciezko ogarnac i pewnie nie odnalazbym sie bardzo dlugo ale oni zyja tam i maja sie swietnie. Isc 15km z buta to tez dla mnie abstrakcja do sasiedniej wioski do sklepu ale pewnie jakbym musial to pewnie bym szedl.
Tak jest i zdaje sobie sprawe.
Z polska emerytura tez wiem jak jest bo moja matka po tylu latach zapieprzania w szkole na etacie sekretarki, intendentki od 20 roku zycia dostaje tyle co co 3/4 najnizszej krajowej.
Rozumuje ze wiekszosc tam robisz nieodplatnie bo "mlode" to ktores Twoje jest.
Teraz takze zrozumialem skad masz takie podejscie ze ile dasz rady zrobic sam to robisz - w miare mozliwosci technicznych i merytorycznych.
Tak czy inaczej jako podly inzynier doceniam twoja tworczosc z DIY, bo trzeba przyznac ze z wieloma rzeczami po prostu by mnie sie nie chcialo, jestem zbyt leniwy - mimo wszystko doceniam finezyjna tworczosc.
Pozdrawiam i zycze setek nastepnych ukonczonych pierdulek, mebelkow, DIY z ktorych wiele osob czerpie inspiracje.