Dzięki chłopaki

efekt taki że do garażu ciężko wcisnąć rower nie mówiąc o aucie
Ja mam to szczęście, że obok mojego garażu (tak nazywam to pomieszczenie, ale to nie jest garaż dla samochodu tylko dla rowerów) jest jeszcze jedno pomieszczenie, co kiedyś było oborą dla bydła. Wystarczy tam wylać podłogę i ogarnąć ściany i będę miał świetną miejscówkę na stolarnię. Obok jest też stodoła, którą wystarczy odpowiednio przygotować i była by świetna na przechowywanie materiałów żeby nie zagracać stolarni

. Myślę po cichu żeby w przyszłym roku postarać się o dotację i założyć działalność żeby spróbować swoich sił w stolarstwie. Ale na razie to bardzo cichutkie myślenie bo za cienki w uszach jestem jeszcze

.
Ja też jak byłem młodszy sporo jeździłem
Ja swego czasu mieszkałem w Beskidach. Tam się zaraziłem rowerowaniem i tak mi zostało

. Nie jeżdżę zawodowo, jedynie amatorsko. Nie lubię się ścigać, wole jeździć for fun. No chyba, że ktoś na treningu mnie sprowokuje to nie umiem sobie odmówić

. Ale nie mam satysfakcji z wyprzedzania niedzielnych rowerzystów. Fajnie jest, jak dogoni mnie jakiś bardziej pro koleś, który ogarnia temat i wtedy taka ściganka jest satysfakcjonująca. W sumie często mi się to zdarza, dogania mnie jakiś typ kiedy ja sobie spokojnie jadę a on z uśmiechem "dawaj, dawaj"

. A potem obaj zajeżdżamy na zimną piankę do baru czy pod sklepik gdzieś na wsi i temat się kręci. Lubię to, bo podobne zainteresowania łączą ludzi

. Rowery to moja pasja, lubię przy nich grzebać, lubię ogarniać nowe technologie, osprzęty, ciuchy sportowe, kaski, plecaki, no wszystko co związane z kolarstwem górskim mnie po prostu jara

. A żeby było jeszcze bardziej słodko to moja dziewczyna też to uwielbia i mam się z kim dzielić swoją zajawką, a to jest chyba najważniejsze, żeby mieć kogoś, kto rozumie twoje zbizikowanie i nie uważa cię za świra

. ZNowu się rozpisałem, sorry!
Powodzenia w nabijaniu umiejętności
Dzięki

. Jak nie poucinam paluchów i nie wybiję sobie oczu to będę skillował

.