Wszystko jest fajne, dokąd nie trafi się nawiedzony sąsiad, któremu wszystko przeszkadza i zaraz dzwoni tu i tam, a tam już czekają na chętnych do zapłaty za całą energię używaną przez wszystkie piwnice. Poza tym dzisiaj rano padł zawór c.o i moja pracownia zatonęła pod 10 centymetrową warstwą wody. Wszystkie silniki, które latami gromadziłem (cztery sztuki), strugi drewniane i metalowe zamoczone, podłoga z paneli do wyrzucenia, a także biurko które służyło mi za warsztat (strugnicę, stół do malowania(pisania ikon) zalane, a w nich materiały malarskie i pozłotnicze. Biurka też nie uratuję, do jest z płyty wiórowej i fornirowane, i jak wyschnie to pewnie się rozwarstwi. Czeka mnie mnóstwo pracy i wydatków, aby przywrócić pracownię do stanu z przed potopu. Tak więc kochani, nie trzymajcie swoich skarbów na podłodze i w jej pobliżu, elektronarzędzia i silniki wysoko pod sufitem, tak samo narzędzia. To by było tyle, na temat pracowni w piwnicy.