Wita Was humanista, amator, co dwie lewe ręce ma i palce wszystkie (jeszcze). O stolarstwie wiem tyle co napatrzyłem się w Internecie. Zawsze wszystko kupowałem gotowe albo zlecałem fachowcowi. Jednym słowem miękka klucha miastowa. Nigdy nie miałem ani odpowiedniego miejsca, ani wystarczająco czasu do majsterkowania (nie licząc dwóch samolotów z "Małego Modelarza" - w zamierzchłych czasach). W latach swych średnich zostałem ogrodnikiem amatorem - właścicielem ogródka działkowego, gdzie znalazłem swój warsztat. I poszło. Najpierw szlifierka kątowa, spawarka i wizyty na złomowisku. Później ceramika (można zerknąć tutaj
https://www.facebook.com/profile.php?id=100010561395362). Teraz ciągnie mnie w stronę drewna. Nie mam zamiaru ani zarabiać na stolarstwie, ani poświęcić mu tyle czasu, żeby zostać mistrzem tematu. Przede wszystkim chciałbym się dobrze bawić i czerpać satysfakcję z pracy.
Czytam Was od jakiegoś czasu ale do tej pory nie śmiałem odezwać się. Teraz się to zmieni więc przedstawiam się uprzejmie. Nie znam żadnego stolarza którego mogę męczyć, więc uprzedzam, będę męczył Was, zadawał głupie pytania, ale nie gniewajcie się proszę. Jestem tylko zakuty sęk stolarski.