Czytam sobie o klejonkach i spotkałem się na zagranicznych forach z metodą "spring joint". Chodzi o to, że przy klejeniu na szerokość spasowujemy deski, a następnie wykonujemy 75mm od jednego krańca do drugiego krańca jedno pociągnięcie strugiem, tak, że robi się delikatna łódeczka na 1 stróżynę. Deski wciąż przylegają ściśle przy końcach na te 75mm. Po ściśnięciu ściskami ta cieniutka szparka znika.
Spotkał się ktoś z tym? Ma to jakiś sens? Może bardziej to ma zastosowanie, jak drewno nie jest do końca suche?