Dzisiaj ciąg dalszy zabawy z wczepami - postanowiłem wykonać znacznik do dokładnego odznaczania wczepów (w proporcji 1:7). Znacznik wykonałem (drugi dzisiejszego dnia) i postanowiłem sprawdzić jak z moją dokładnością - poprzednie wczepy wyznaczyłem "na oko". Po sprawdzeniu trochę się zdziwiłem, bo okazało się, że oko potrafi być cholernie dokładne

Miałem chyba po prostu farta bo nie chce mi się wierzyć, że ... a może jednak?
Pozostałą część jaskółek wycinałem inną metodą - najpierw laubzegą większą część materiału, potem dłutowanie do wytrasowanej linii - i to jest metoda którą lubię najbardziej. Jak dla mnie jest szybsza i efekt lepszy. W trakcie wybierania materiału tylko przy pomocy dłut, choćbym nie wiem jak się starał, to trochę jednak sosnę kompresuję i przesuwam wytrasowaną linię o część milimetra. A tak - zero kompresji bo przed linią nie ma już praktycznie wcale materiału i dłuto wchodzi jak w masło.
Drugi znacznik dzisiaj (ostatnie zdjęcie) - to lekka porażka. Przestrzegam przed zakupem tych znaczników na All... Są kompletnie do bani - 2 godziny walki, poprawienie gniazda i wykonanie nowego ramienia z upierdliwym wpustem w formie litery T. Znacznik marki Crown zresztą też ma luzy (koszt 200 ponad złotych

o ile pamiętam) ale go tylko macałem przez opakowanie więc może da się pracować.
Do tematu wczepów na "jaskółczy ogon" powrócę jeszcze przy szufladach i poniekąd w półce (płetwa). Na razie over.