i pojawiaja się jesionowa wataha, osiem sztuk.
A eksperyment z octem "wykonany lecz niestety nie udany" i zamiast szarości zmieniłem koncepcje na naturalną czerń. Z mocnym zaznaczeniem faktury. Ma być "szorstko" jak pomiędzy wilkami.
Nogi szczotkowane i olejowane, oskrzynia tylko olejowana, a blat po kilkukrotnym wypaleniu oraz głębokim wybraniu miękkiego drewna i za radą TomkaZ (kopalni fachowej wiedzy) pokryłem lakierem poliuretanowym.
I tak moje "wilcze łyko" gotowe. Praca zajęła mi kilkanaście wieczorów i jestem zadowolony... najbardziej z tego ze udało mi się "liznąć" kolejnych technik w ukrywaniu błędów
