...przymus kupna jak dla mnie zbyt jednorazowo dużej ilości ( mam garaz a w nim stolarnie) i drewno jest mokre a stolarz u ktorego bylem to policzyl mi cene taka za deske
Wszystko zależy od tego jakie drewno (gatunek, jakość). Różne tartaki mają różne polityki sprzedaży. Jednak... nie wierzę, żeby na
żadnym z tartaków na którym byłeś, nikt nie zgodził się na sprzedaż jednej deski. Pierwszy raz gdy pojechałem na tartak, nie do końca wiedziałem nawet jak pytać, o co. Więc wytłumaczyłem pracownikowi o co chodzi, na co mi ta deska, itd. Nie było żadnego problemu z kupnem jednej (był to jesion, albo dąb). Sosna czy jodła - tutaj jedną deską to zawracanie głowy tartakom, nie da się ukryć. Ale jeśli podejdzie się do rozmowy z sensem (z sercem). Że bez tej deski to nie zrobisz czegoś, co po prostu musisz, musisz zrobić

A jaką cenę podał Ci stolarz za deskę? Czy ta deska wyrosła mu na warsztacie ze ściany? Przypuszczam, że musiał pojechać na tartak, przewalić sztapel dech, załadować, złożyć na placu, następnie włożyć do suszarni, suszyć, później gdzieś składować w pomieszczeniu. Prawda jest taka, że z deskami to kupa roboty. A później właśnie najczęściej słyszy się: "A taki kawałek deseczki mi trzeba."
Całe sedno tkwi w rozmawianiu. Odpowiednim podejściu do rozmowy. Każdy chce zarobić, a kupując jedną deskę na tartaku – tartak prawie jakby nie zarabiał. Tak więc musisz po prostu, po ludzku przekonać daną osobę, że bierzesz tę deskę, pakujesz do samochodu, a jemu dajesz 20zł i wszyscy są happy
