Dobrze Kozio mówisz. Tych z marketu to szkoda czasem brać w rękę taka kicha. Za granica wchodzę do sklepu i co widzę? Polskie jabłka z polskich sadów. Ale różnica taka ze śliczne, głaciutkie duże aż ślinka cieknie

nie to co u nas łaciate ciapate mikrusy
