Deska nie kiwa się przy krojeniu, ale przez to, że jest poolejowana na każdej powierzchni to się potrafi ślizgać po blacie

. Chyba będzie trzeba jej przykręcić gumowe nóżki.
Na razie poprzestałem na 2 warstwach oleju, poszło tego ok 1/4 słoiczka czyli ~50ml.
Akurat ta deska do krojenia mięsa jest za mała, raczej przeznaczona jest do krojenia chleba, wędlin i innych drobnych rzeczy. Do mięsa to trzeba min 40x60cm. Nawet te 20x40 wydaje mi się za małe do drobnicy, 30x40 było by lepsze.
W każdym razie jak deska się zmoczyła, podczas krojenia czegoś mokrego, to nic nie wsiąkało, płyn stał na powierzchni w kroplach

. Pewnie jak z czasem zostanie ponacinana, to zacznie wsiąkać, ale teraz 2 warstwy wystarczyły. Pierwsza warstwa była wcierana aż cała powierzchnia deski zrobiła się błyszcząca (zgodnie ze sztuką olejowania), potem nadmiar został zdjęty.
Grubość deski za to jest bardzo praktyczna, bo jak się ją przeciera na sucho to można od razu zmieść wszystko na dłoń i wyrzucić, cienkie deski trzeba podnosić i zsypywać z nich okruchy/resztki.
Jeśli chodzi o cięcie to sam się zdziwiłem, że wyszło tak dobrze, ale mam wrażenie, że w twardym drewnie idzie bardziej prosto niż np. w sklejce, ale może po prostu nabrałem praktyki. Za to nie zawsze cięcie wychodzi prostopadłe do powierzchni, czasem lekko brzeszczot ucieka (ktoś pisał o tym na forum ostatnio), da się to potem zniwelować szlifierką, ale nie ma to jak cięcie na pilarce stołowej, chociaż może tutaj sprawdziłaby się też piła taśmowa z przykładnicą.
A minimalna nierówność deski wyszła prawdopodobnie od tego, że blaty mam nierówne, i jak moją pseudo grubościówkę do nich przyczepiam zaciskami stolarskimi, to ją lekko wygina.