Witajcie,
Chciałem pokazać zegar, który zrobiłem z odpadków drewna i resztki starej farby. Zegar jest dla córki, na jej życzenie w stylu "skandynawkim", żeby pasował do jej mebli ze znanego marketu szwedzkiego.
Po starej pół-palecie, na której przez dwa lata sezonowało drewno opałowe, zostały kostki świerkowe wielkości ok 8 x 8cm, sztuk dokładnie 9.
Miały iść na rozpałkę ale natknąłem się na filmik na youtube. Tak powstał ten mini projekt.
Powyjmowałem z kostek gwoździe i z każdej odciąłem 4cm "plaster".
Z jednej wcześniej odciąłem 3mm plasterek, a wnętrze wydrążyłem.
Do budowy zegara wykorzystałem też stary kawałek sklejki, trochę grubej bo 15mm ale akurat taki miałem.
Spodnią stronę kostek ponacinałem i wydłutowałem stosowne wcięcia na "dno" ze sklejki.
Następnie kostki i sklejkę pomalowałem resztką starej białej półmatowej emalii.
Po wyschnięciu zeszlifowałem część farby, żeby nadać im taki pseuoskandynawski styl.
Następnie wyciąłem w sklejce otwór na mechanizm zegara (zasadniczo wszystkie tanie zegary ścienne mają taki sam mechanizm), wydłutowałem wcięcie na zawieszkę (zostały mi takie po meblach córki), ponawiercałem otwory, a potem skleiłem i skręciłem całość.
Wyszło tak jak na przedostatnim zdjęciu.
Na ostatnim natomiast jest zegar, który zrobiłem z pozostałości kostek i resztki sklejki. Jest wyłącznie wyszlifowany. Nie będę go malował, bo jak widać ma paskudne sinizny, rdzawe ślady po gwoździach i ... nadają mu one swoistego uroku :-)
A próba pomalowania lakierem, nałożenia bejcy czy wosku nie poprawia wyglądu, wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam