Andrzej Duda odwiedza podstawówkę. Podczas rozmowy z dziećmi zadaje pytanie, czy ktoś mógłby podać przykład tragedii. Zgłasza się jeden z chłopców i mówi:
- Gdyby mój najlepszy kolega został potrącony na rowerze przez pijanego kierowcę, to byłaby tragedia.
- Obawiam się, że nie - odpowiedział Andrzej - To byłby nieszczęśliwy wypadek.
- To może ja?! - zgłasza się mała dziewczynka - Gdyby taki kierowca prowadził szkolny autobus i w wypadku zginęła cała klasa. To byłaby tragedia.
- Nie do końca - odpowiedział Andrzej - Ale byłaby to dla nas wszystkich wielka strata.
- Ja wiem! - zgłosił się chłopiec z końca sali - Gdyby rozbił się samolot z Jarosławem Kaczyńskim na pokładzie. To byłaby tragedia.
- Tak! To bardzo dobry przykład. A potrafisz powiedzieć dlaczego byłaby to tragedia?
- Oczywiście. Ponieważ z pewnością nie byłby to nieszczęśliwy wypadek i nie byłaby to też dla nas wielka strata.
Przychodzi feministka do restauracji. Podchodzi kelner, ta go pyta:
- Co by pan doradził?
- Sałatkę z selera i marchewki.
- Sam jesteś gruby, ty męska, szowinistyczna świnio!
Gra mąż na kompie, słyszy, jak żona go opierdala:
- Nie masz nic innego do roboty?!
Wtedy wyłączył komputer i sięgnął po gazetę. Słyszy:
- Sprawy domowe już cię nie interesują?!
Poszedł po odkurzacz, zaczął go rozkładać. Słyszy:
- To nie wiesz, że zaraz zaczyna się mój ulubiony serial?
Poszedł do kuchni z zamiarem, by w czymś żonie pomóc. Słyszy:
- Nie widzisz, że tu jest za mało miejsca dla nas dwojga?!
Ubrał się zatem, wyszedł cicho z domu, poszedł na podwórko. Gra z sąsiadami w szachy, kiedy w jego mieszkaniu otwiera się okno i żona drze ryja:
- Roman?! Co ty myślisz, że w domu to nie ma nic do zrobienia?!