Drapacz postara się być czuły i delikatny, żeby nie zranić delikatnego drewienka

A tym czasem odbyło się szlifowanie. Wpierw szlifowałem papierem 120 (tylko taki miałem) ale po pół godziny uznałem, że to nierówna walka i pojechałem do sklepu po inne papiery. Kupiłem 36 i 60 i bajka. Poszło w miarę sprawnie, chyba przy okazji zamęczyłem nówkę szlifierkę parkside, bo na finiszu kręciła się jakby ktoś jej prądu żałował.
Nasuwa mi się natomiast pytanie natury filozoficznej - czy jest sens? ... To znaczy czy jest sens uzupełniać szczeliny. Planowany efekt czarnej żywicy niestety wydaje mi się, że zniknie pośród wyszczotkowanej struktury drewna i ciemnego oleju, a może w takim razie uzupełnić zwykłą szpachlą parkieciarską?
Czy byłoby to bardzo niezgodne ze sztuką jak bym zostawił szpary w ich aktualnym stanie?