Do piły tarczowej z reguły dodawany jest popychacz w postaci kijka, który ma na końcu coś na kształt litery V, żeby popychać materiał, który jest na tyle wąski, że popchnięcie tego ręką skończyło by się utratą palców. Powiem szczerze, że chyba użyłem tego raz. I było to takie dziwne, że więcej tego nieporęcznego narzędzia nie używałem, tylko zrobiłem sobie coś na wzór popychaczy z kanały YT Jeremy Schmidt (
)
Niestety filmik Jeremy'ego jest zdjęty z YT, bo microjig podobno ma patent na popychacz, który przesuwa na raz cięty element i offcut. I to microjig zdjął mu ten film z YT.
W każdym razie zapamiętałem koncept i zmieniłem go trochę. Jeremy zrobił sobie z 5 popychaczy, w zależności od grubości odcinanego materiału. Bodaj od 3mm do 40mm. Ja jeszcze do wczoraj miałem jeden, który pozwalał bezpiecznie przepychać obok ostrza elementy 20-32mm.
Ale, że okazało się że mam wyciąć listewki 13mm szerokości, to zrobiłem sobie kolejny popychać, którym można pchać 11-28mm bezpiecznie.
Oczywiście są też popychacze "jednorazowe" czyli takie, które zużywają się przy każdym cięciu, ale dla mnie to średnie rozwiązanie, bo odpadów mam mało i wolę zrobić sobie takie urządzenia na dłużej.
Wszystko zrobiłem z odpadów sklejki 18mm oraz 10mm. Pięknie nie wyglądają, ale nie wyobrażam sobie cięcia cienkich listew bez takich popychaczy.
Myślę, że fotki jasno pokazują zasadę działania. Podstawową zaletą tych popychaczy jest to, że przepychają za ostrze i odcinany element i "odpad".