Krzesła są cztery, mają dla mojej drugiej połowy wartość sentymentalną, dlatego postanowiliśmy dać im drugie życie. Nie posiadam bogatej dokumentacji z wykonanych prac, zazwyczaj o tym że miałem zrobić zdjęcia przypominałem sobie gasząc światło w warsztacie... Rozpocząłem od oceny stanu technicznego. Siedziska w stanie krytycznym, poszły od razu do śmieci. Wszystkie złącza w komplecie trzymały bardzo mocno, początkowo miałem w planie rozebrać krzesła na czynniki pierwsze, ale klej trzymał tak mocno, że bałem się je połamać, dlatego w każdym z krzeseł oddzieliłem jedynie „przód” i tył”. Utrudniało to bardzo usuwanie lakieru ale nie chciałem czegoś zniszczyć. Elementy drewniane w stanie dobrym, jednak tam gdzie drewno nie było lakierowane sporo śladów po drewnojadach. Dotyczyło to głównie elementów pod siedziskiem. Z tego powodu zaraz po rozebraniu krzesła zostały pomalowane preparatem owadobójczym, zawinięte folią i pozostawione tam na około miesiąc.