Widzę, że walka o powierzchnię garażu staje się podstawowym zadaniem dla mnie od bardziej doświadczonych kolegów

I po głębszym zastanowieniu muszę Wam przyznać rację. Bo co by mi było z super maszyn czy fajnego drewna jak nie będzie gdzie z tego korzystać.
Tak naprawdę w tej walce o metry to żona jest tylko pretekstem a prawdziwym problemem jest moje bałaganiarstwo.
Czyli bliższe prawdy i uczciwsze byłoby stwierdzenie, że walczę z sobą a nie z żoną

Bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa.
I mam nadzieje, że kiedyś, jak już będę się chwalił swoimi realizacjami, to pokażę Wam jak wygląda mój garaż teraz jako przestroga dla innych bałaganiarzy.
A mnie pozostanie to tylko jako wspomnienie początków na forum DiD