Nie zrażę się, nie pierwszy raz zdarza mi się naiwna decyzja w wyniku niedoinformowania, poza tym ja po prostu lubię pracę z drewnem :-) Mówiłem zamawiając, że będę tego używał do robienia pudełek, bo akurat jedno pudełko też zamierzałem zrobić - planowałem właśnie robienie drobniejszych rzeczy do użytku wewnątrz. "Nie z pieca", z uwagą, że już "można obrabiać", usłyszałem odbierając gotowe deski, gdy dopytywałem się, czy z mojej strony konieczne są jeszcze jakieś zabiegi (impregnacja?).
Co do ceny - za te osiem desek z sosny i olchy oraz około dwudziestu cieńszych listewek zapłaciłem blisko 700 zł i jak się domyślam, dużą część ceny stanowiło cięcie, klejenie i odpady, bo sprawdziłem teraz, że w metrach sześciennych ten materiał jako tarcica byłby sporo tańszy. Zapłaciłem najwyraźniej frycowe i jakoś to będę musiał przełknąć, a reklamacji składał nie będę, bo niby co powiem, że nie wiedziałem? Starczy mi tego wygłupiania się, nie będę jeszcze narażał się na wyśmianie.
Plan jest taki: dowiem się z książek jak to wysuszyć, wysuszę, a potem wyrównam, czy to własną grubościówką - jak jakąś nabędę - czy to w czyimś warsztacie za pieniądze. O!