Tydzień temu po czasochłonnych poszukiwaniach nabyłem przypadkowo i nieprzypadkowo taśmówkę Vander VSD703. Ta rozbieżność okoliczności wynika stąd, że tak naprawdę chciałem ją kupić, tyle, że była kompletnie niedostępna w necie.
Nie chcę lobbować w ich stronę, ale w pracy mamy struga i odkurzacz tej firmy i ten drugi wolimy brać na montaże zamiast Makity. Firma wydawała mi się totalnie chińska, ale te dwa graty w zakładzie służą naprawdę długo i nieźle. Znalazłem przedstawicielstwo i serwis w Rzeszowie gdzie facet zapewniał jedyną rzecz: ich produkty nie są totalną paścią. Fabryka jest regularnie audytowana m.in. przez Amerykanów , którzy wykonują w niej bliźniacze narzędzia w innym/ładniejszym

/ kolorze pod brandem Worksite. A przypadek polegał na zakupie w okolicznym sklepie wielobranżowym. Cena wynegocjowana 240 zeta.
Sama szlifierka w miarę mocna 1010W i faktycznie nie odczułem spadku mocy przy niezłym obciążeniu. Niewątpliwą zaletą jest kształt obudowy pozwalający na pracę w dwóch płaszczyznach poza standardową - dołączone dwa c - klampy do mocowania. Dodatkową zaletą i moim wymogiem w wyborze jest odchylana klapka przy małej rolce pozwalająca na szlifowanie niewielkich łuków. Troszkę dziegciu - proszę bardzo - niby standard, ale głośność jest uciążliwa i większa niż w mojej starej szlifierce - na dodatek hałasu przykry świst,brrr. Koreczki na uszy nieuniknione - inna sprawa, że dla własnego dobra rzecz niezbędna przy większości tego typu zabawek. Druga wada, której totalnie nie rozumiem jest kształt wyrzutu pyłu. W tym modelu prostokątna i jak tu podłączyć odkurzacz bez wkurzających przeróbek końcówek. Ale ogólnie działa super, Taśma zapiernicza prościutko i ładnie reaguje na regulację. Aha, obroty oczywiście regulowane. Po tygodniu niezłych szlifów, na razie polecam.