Dlugo dlugo gdybalem na ten temat, robilem analize gleby, temperatury itd. I w koncu sobie odpuscilem, wlasnie ze wzgledu na niskie temperatury i za duzo wilgotnosc
I słusznie zrobiłeś. Ja, mimo że mam lekkiego hopla na tym punkcie (żona użyłaby dobitniejszych określeń) mam dosyć. W 2009 zacząłem nasadzenia i praktycznie co roku coś się dzieje jak nie zimni ogrodnicy, to grad w czerwcu, itd. Trochę w to zainwestowałem czasu, pieniędzy, a przede wszystkim pracy: ogrodziłem działkę, kupowałem i sam produkowałem sadzonki, wymieniałem nietrafione odmiany na inne, przeszczepiałem. I efekty marne, a mam ponad setkę krzewów odmian przerobowych i kilka deserówek. Niestety im lepsza odmiana, tym delikatniejsza.
Deserówki, które mam przy domu, od kwietnia są w tunelikach z kilku warstw włókniny wiosennej, powinny wczorajsze -3 przetrwać. Gdy zmarzną, winorośl i tak sobie poradzi, niestety latorośle z pąków zapasowych u większości odmian nie są płodne, także owoców nie będzie.