Nie dość że jeden z najprostszych to pewnie i najtańszy. Podczas wizyty na targowisku spotkałem podnośnik FSO, jeden taki zakupiłem już dawno. Cena nie była wygórowana (10 zł), więc zakupiłem. Poprzedni który miałem trzymałem na śrubę pociągową do pewnej maszyny( ale co tam, potrzebne mi na gwałt jakieś imadło ), też zakupiłem za 10 zł . Drewno na imadło to stary sosnowy oflis, który dostałem za "fre" od rodziny, pewnie skończył by w piecu. Ochoczo zabrałem się dzisiaj za pracę, najpierw pociąłem drewno, a następnie czarna robota, czyli rozbiórka podnośników. Dla naśladowców którzy jeszcze tego nie robili powiem, że podnośnik należy rozbierać od dołu, jest przyspawany do stopy tylko z dwóch stron, i jak się piłuje sam spaw nie uszkodzi się reszty, to kiedyś znowu można pospawać i mieć podnośnik. Mnie poszło sprawnie, i tak jak pisałem, jak mi się znudzi imadło to znowu mogę zrobić podnośnik. Stare podnośniki to kupa brudu i to strasznego, który zabrudzi Wam wszystko wkoło , a ciężko się go również pozbyć. Najlepiej ropą umyć wszystko, to znaczy śrubę i kwadratową nakrętkę, a później wysuszyć, i dopiero wtedy można myśleć o dalszej pracy. Oczywiście ja w swoim miejskim zaciszu nie mam gdzie tego zrobić, więc cała piwnica wygląda jak po bitwie narodów.



