Nie chciałem sam robić, żona powiedziała, ze za duźo kurzu, bo robota obszerna. Szukamy w internecie u stolarzy. Stół, dwie ławki dłuższe i dwie krótkie. Na stronach piękne zdjecia pięknych mebli. Zamawiamy, producent zapewnia, że termin dostawy max 2 tygodnie. Dzwonię do niego po trzech tygodniach. Będą po kolejnych 2 tygodniach. Meble przychodzą po 7 tygodniach od zamówienia i wplaty na konto. Są zaimpregnowane i trzeba polakierowac. Maluję lakierem do mebli ogrodowych. Po dwóch dniach siadam na ławeczce i się przyklejam. To nie lakier, to wychodzaca żywica. Po kilku dniach cały komplet zajęty przez zywicę. Dzwonie do producenta. Szefowa mówi: niech pan do nas wysyła l, oddamy pieniądze. Już chce szukać kuriera, gdy dzwoni pracownik stolarza i mówi, aby przyslac im zdjecia. Wysylam i po kilku dniach czekania otrzymuje maila, ze reklamacja nie zostala uznana. Uzasadnienie stolarza: meble zostaly wystawione na słońce, albo zostaly narażone na dym tytoniowy, to moglo spowodowac wyciek żywicy. Zywice malezy usunąć mechanicznie i zmywać terpentyną. Na tym odpowiedzialność stolarza się kończy. W różnych sklepach internetowych sprawdzalem regulamin. Jest tam napisane, że mogą być wycieki żywicy. W kilku sklepach ten sam regulamin przekopiowany z tymi samymi błędami. Wg stolarza meble ogrodowe nie mogą stac na słońcu, nie wolno obok nich palić tytoniu. Jak wyplynie żywica, to należy sobie ją wyczyścić. Jak dlugo bedzie wylazić, no moze i kilka lat. I co ja mam teraz zrobić?