Szczerze mówiąc to nie chce mi się czytać tego, co tam do tej pory napisaliście - za dużo tego.
Odpowiadając na pierwszy post.
Kilka lat, do ostatniego sezonu, grzałem warsztat starym piecem CO, śmieciuchem. Służył 13 lat w domu, ale jak się rozszczelnił wytargaliśmy go do warsztatu i działał jako piec nadmuchowy. Z czasem przepaliła się dziura pomiędzy paleniskiem a płaszczem wodnym. No i od czasu do czasu dymił.
Już na koniec jakoś tak wszystko przy robocie mnie wkurw... A i do domu przychodziłem podminowany.
Piec na złom. I od razu mi lepiej. :>