I ja zakupiłem tytułowy strug. Dylemat, czy postawić na nowy, czy używkę rozwiązało losowanie. Zakupiłem nowy licząc na możliwość korzystania z dobrego narzędzia "out of the box". Nie udało się. Nóż był tak tępy do tego stopnia, iż bez obaw mógłbym go zostawić jako zabawkę w żłobku, a stopa wymagała 3 godzin pracy na papierach 40/80/120 aby zniwelować wklęśnięcie. Aktualnie, doskonaląc swój warsztat, myślę o równiaku. Zawiesiłem oko na Sweetheartcie 50x355 12-137. Jak sądzicie, czy jest szansa, że nie będę musiał go godzinami szlifować i ostrzyć by zacząć używać?
Pozdrawiam gorąco.