Hej
na forum masę osób ma dylemat w kwestii strugarko grubościówki do 2k zł.
Nie ma się co oszukiwać za te pieniądze nie dostaniemy nic konkretnego.
Wiele osób o tym nie wie, lub się oszukuje

.
Wiadomo że do amatorskiej pracy przy domu, po pracy raz w tygodniu i to jeszcze tylko jak jest ciepło i nam się chce, nie opłaca się kupować maszyny za 5/10/15/20 tyś złotych.
Pisze to wszystko ze świadomością że za swojego Bernardo dałem jakoś między 1400-1700zł (już nie pamiętam)
Ja wiem że jest to maszynka do amatorskiej pracy i też tak ja wykorzystywałem.
Przerobiła u mnie naprawdę mało materiału.
A więc zaczynajmy.
Wrażenia ogólne
Fajna mała strugarka.
Podstawa w zestawie do kitu, u mnie od razu maszyna przeniosła się na szafeczkę na kółkach.
Culaga raczej pomyłka.
Drobny niesmak że nie było nawet kartki z instrukcją czy co. wszystko w necie, trochę lipa no ale bez przesady.
Pierwsze strugania sosna, jakoś szło, nawet fajnie.
Do czasu aż w nożach pojawiły się mikro ubytki które zostawiały ślady na materiale (żeby nie było strugałem czyste i suche drewno, piachu za grzyba tam nie mogło być.)
Noże ogólnie plastelina

pomijam że na sośnie tępiły się jak na dębinie
Noże trzeba kupować oryginalne (chyba nie ma innej opcji) a tanie jakoś nie są jak na cenę samej maszyny (nie chce kłamać ale chyba 1/10 wartości maszyny) to przy tej jakości materiału z którego są noże szybko nam ich wymiana przekroczy koszty maszyny.
Culaga wiotka i nie czułem się pewne przy jej używaniu.
Osłona nad wałem do strugania (ta płetwa) nie ważne jak mocno dokręcona zawsze opadała i po każdym przejeździe trzeba było ją podnosić.
Może to przez wibracje jakie maszyna dostawała przy struganiu

Głośna jak jasna cholera, bez peltorów nie podchodź.
po strugnięciu 15-może 20 desek spod osłony uraczyła mnie deszczykiem iskier (a wcale nie było sylwestra, nawet urodzin nie miałem

)
co się okazało po zdjęciu osłony, odkręciły się jakieś śrubki które sobie luźno wypadły a śrubka od osłony łożyska (chyba nie pamiętam) tarła o koło pasowe i pasek. (zdjęcie numer jeden w załączniku)
Maszynka wróciła z serwisu i niby ok ale to wciąż ta sama maszynka
I tu się powtórzę, ja wiem że to tanizna ale jako osoba chodząca do szkoły, bez stałego dochodu na więcej sobie nie mogłem pozwolić.
I wiem że wiele osób jest w podobnej sytuacji, a robić coś się che.
Więc zaciskamy zęby i bawimy się dalej.
Wątek odciągu urobku:
Bez odciągu jakiegokolwiek nie podchodź.
Da się coś strugać ale męka.
Jak nie miałem odciągu podpinałem odkurzacz.
Działało to kiepsko ale działało choć trochę.
I ja wiem że to nie jest wada maszyny bo te maluchy nie powinny pracować bez odciągu.
I uwaga uwaga, tu ją muszę pochwalić.
Jak podłączyłem do niej swój odciąg to nie wypluła prawie żadnego wiórka mimo że chyba z 5 metrów rury dałem.
Tu naprawdę plus dla maszynki że to jakoś działa.
Regulacja wyrówniarki trochę się blokowała i trzeba jej było pomagać ręką.
Regulacja stołu grubościówki trochę rzegotała
Ale to co mnie naprawdę już wkurzyło i zdecydowało o sprzedaży to że przy struganiu sosny stół od grubościówki sam się opuszczał i zmieniał wymiar...
Żeby nie było mam też miłe wspomnienia

Na przykład jak grubościówka bez pomocy przeciągnęła brzozową beleczkę.
Ogólnie brzozę jakoś najlepiej się na niej strugało.
Wątek przegrzewania:
Maszynka przy krótkiej pracy (5 deseczek sosnowych z 1m długich) nawet na wyrówniarce, grzała się niesamowicie.
Jak się przegrzewała to wywalało zabezpieczenie.
Jak wywalało to trzeba było czekać.
Teraz trochę z instrukcji:
Maszyna jest przeznaczona do użycia tylko w pomieszczeniach zamkniętych (temperatura pomiędzy 0 a 25°C
No to sorry w lato już nie porobię bez klimy w warsztacie...
Maszyna jest przewidziana do przeciętnego obciążenia 2godz./dzień ewent. 25% czasu włączenia. To odpowiada maksymalnie 150 godz ./rok.
Max grubość wióra 2 mm
Moim zdaniem bez szans
Szerokość strugania 250 mm
Bardzo mała szansa, przy bardzooo małym zbiorze.
Co strugałem.
Sosna przeważnie
Brzoza jakoś to szło
buczyna malutko
dąb jeszcze mniej
i inne w ilościach śladowych.
Zalety?:
cena
mobilność
wady:
do własnej oceny.
Żeby nie było, dbałem o tą zabawkę, czyściłem, odkurzałem, smarowałem itp
Moja rada dla amatora hobbysty.
Jak mamy miejsce brać jakiegoś żeliwniaka (nawet 20cm)
Jak nie mamy miejsca i chcemy nówkę w tej cenie, to ja nie wiem.
Jak budżet jest mały a oczekiwania duże to raczej nie będziemy zadowoleni nigdy.
Ja miałem mały budżet ale też przeciętne oczekiwania, mimo to się zawiodłem

A tak już podsumowując, chciał bym usłyszeć opinie na przykład PragmatycznegoPrzemka bo wiem ze też miał.I może to mój egzemplarz tak odwalał?
Dzielcie się i czerpcie z tego wszyscy.
Mi się udało sprzedać maszynkę z małą stratą bo niecałe 30% na dwóch latach.
Miałem napisać wczoraj ale Qiub wrzucił odcinek Kapitana Bomby i przypominałem sobie stare odcinki

Dzięki Qiub