Dzień dobry koledzy.
Kupuję wędkarską łódź drewnianą w stanie surowym i chcę ją należycie zaimpregnować. To będzie coś takiego:
Drewno sosnowe, klejone i skręcane. Nie znam więcej szczegółów.
Z łodziami różnej konstrukcji mam do czynienia od dziecka, jednak szkutnikiem nie jestem. Od zawsze na wodach spotykamy łodzie drewniane, które część podwodną mają wysmarowaną lepikiem, desperbitem czy innym mazidłem do ciężkiej hydroizolacji. Część nawodna bardzo często malowana jest farbami olejnymi lub popularnym Vidaronem czy Altaxem. Coś jak tu:
Ja chciałbym tego uniknąć. Koniecznie chcę zachować naturalny wygląd drewnianej łodzi, poza tym uważam że takie metody (lepik, farba) zamykają drewno w szczelnym kokonie uniemożliwiając mu oddychanie i odprowadzenie ewentualnej wilgoci. Jednocześnie do tematu muszę podejść jak najbardziej profesjonalnie i zgodnie ze sztuką.
Przegrzebałem Internety i wyrobiłem sobie jakąś opinię i plan działania. Prosiłbym o weryfikacje.
- Surową łódź będę miał od początku lutego, a wodowanie chciałbym zrobić najpóźniej 1 maja. Czasu wydaje się być dużo, jednak wiele zależy od pogody.
- Jako że jest to łódź, to do impregnacji należy użyć środków naturalnych, lub obojętnych dla środowiska.
- Mam świadomość tego że drewniane łodzie wymagają szczególnej opieki i po każdym sezonie proszą o trochę pracy.
Postanowiłem użyć takich środków i metod:
- 1 warstwa musi wniknąć jak najgłębiej w drewno, zatem olej lniany rozcieńczony terpentyną balsamiczną, może na ciepło?
- 2 warstwa, sam olej lniany, może na ciepło?
- 3 warstwa taka jak druga.
Między warstwami delikatny szlif. Tak zaimpregnował bym całą powierzchnię wewnątrz i na zewnątrz.
Ostatnie warstwy wyglądały następująco:
Część nawodna wewnątrz i na zewnątrz: pokost lniany, wymyśliłem sobie że po wnikającym wgłąb oleju pokost utworzy ostateczną powłokę zewnętrzną
Część podwodna: smoła drzewna sosnowa - nie znam tego produktu w ogóle, wiem natomiast że od setek lat jest używany w szkutnictwie do tego właśnie celu. Niestety nie ma zbyt wielkiego wyboru na rynku.
Największe obawy mam o czas, z doświadczenia wiem że olej potrafi bardzo długo schnąć, a wiosenna aura na pewno mu nie pomoże. Optymalna temperatura dla używania olejów to 15-20C co opóźni rozpoczęcie prac. Impregnacje mogę wykonywać na powietrzu pod wiatą, lub ewentualnie w garażu, czego chciałbym uniknąć.
Macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Podpowiecie?