Plan na weekend był taki, żeby złożyć nogi. Zaczęło się od miłego zaskoczenia. Są jeszcze odkurzacze, które wciągają (u osób używających domowego odkurzacza w unijnych normach to zaskakująca jednak zjawisko). Zaskoczenie wywołała maszyna, bez której dalsze cięcie piłą stołową zakończyło by się eksmisją z garażu nakazaną przez organ wiadomo jaki :-)



Po odpaleniu zaczęło coś hukać stasznie. To filtr się tak głośno czyści. Jebut jest solidne. Potem to doceniłem, bo po uruchomieniu piły jak włącza się odkurzacz to od razu słychać.
Tak zachęcony, że nogi już stoją, skleiłem blat. Niech sobie poleży trochę.

Potem dokończyłem nogi, tak żeby się nadawały do tego złączenia
Roubo Work Bench Made Easy!. Zciąłem od góry na wysokość blatu.

Poczyściełm ...

Pogniazdowałem ...

I w końcu połączyłem w podstawę stołu, kołkując wcześniej wykonane łączenia.

Przy tych wzdłużnych elementach, zapomniałem o fotkach, ale widać na zbliżeniu. Półkę oparłem na wcięciach, a z tej strony gdzie jest tor na deadman'a (sorki ale nie wiem, jak ta podpórka z imakami się nazywa), dałem listewkę na klej. Półeczka 15 mm jak się patrzy.

Zatem stan mamy taki...

Sporo czasu zeszło na obmyślenie co dalej z imadłami. Koła są fajne, ale tego krzyża to mi się nie chce robić. I znalazłem taki piękny pomysł -
łożysko liniowe 