Przerwa na relaks dla kręgosłupa i na herbatę. Jarku oczywiście kamień się zużywa, ale podkładam pod kamień listki z folii (zdjęcie wyżej). Poza tym naprawdę nie walczę o ułamki części kąta, czy setne części mm na grubości - ma przylegać, wtedy ostrzę. To są proste przyrządy dla amatora, który poszczególne narzędzia używa od czasu do czasu.
Właśnie przed chwilą "ziugałem" nowym Stanleym Bailey Nr 5 po ostrzeniu (nie zrobiłem mikrofazy, niektórzy koledzy nie robią, żeby zobaczyć jak to jest). "Ziuga " aż miło, mimo, że nie szlifowałem jeszcze stopy, a powinienem.
Deszcz pokrzyżował trochę moje plany, po przerwie zatem pokażę mój przyrząd do podostrzania noży 256 mm od grubiareczki i przyrząd do ostrzenia noży tokarskich. Będzie komplet.
Arku, nie jestem pewien, ale chyba aktualnie używam oleju od maszyny do szycia albo Bebiko (oliwka dla niemowląt) buteleczka Stanleya, to tylko opakowanie.
Do papierów wodnych używam wody - małą gąbeczką nawilżam papier.
Do dłut używam przyrządu Stanleya (ten na rolkach), ale chyba dorobię sanki jak wyżej.