Szlifierkę składałem u siebie w lekkim pośpiechu, ale wydaje mi się, że lewy trzpień ma gwint lewy, a prawy - prawy, żeby talerze się nie luzowały. Pewnie założyłeś na odwrót nakrętki.
Odnośnie demontażu talerzy, zrobiłem tak, że najpierw zdjąłem prawy talerz i trzymając lewy dokręcałem nakrętkę, a póżniej na odwrót. Jeżeli nie możesz skręcić zablokuj dwiema nakrętkami jedną ze stron (trzymaj kluczem) i dopiero dokręcaj talerz z przeciwnej strony.
Odnośnie wiertarki - z tropu zbiły mnie te wiórki, które wypadły z silnika, ale po dokładniejszych oględzinach stwierdziłem, że to nie zwęglona izolacja, czy cuś. Problemem okazał się jednak włącznik, pominąłem go i silnik działa. Ogólnie dziwna sprawa, że tak szybko padł, bo nie był używany więcej niż 30 razy.