Padła też propozycja abym wychodził przez bagażnik. Sie nie da, bo tam też narzędzia.
Kolega z pracy kupił kiedyś malucha i postawił garaż na wymiar. Jak zmienił na Golfa I z hakiem, to wysiadał przez bagażnik, a we wrotach wyciął otwór na hak, bo nie mógł zamknąć garażu.

Przeważnie trafiam za pierwszym razem ale raz zdarzyło się dopiero za trzecim.
Inny kolega z pracy miał podobny problem (garaż zawalony różnymi "przydasiami").
Rozwiązał go, malując punkty na podłodze garażu, a na kokpicie samochodu przyklejając małą, jasną naklejkę. Wjeżdżając, zgrywał punkt w aucie z punktami na podłodze.
Trafiał za każdym razem.

Śmialiśmy się, że zrobił w garażu lotnisko.
