Siedziałem pisząc tego posta z przerwami cały wieczór, a jak go chciałem puścić jako odpowiedź na dwa pierwsze wpisy to się okazało, że tu dużo nowego się wydziało

Dzięki za wszystkie odpowiedzi, wszystkie wrzucam do mojej 'maszyny logicznej' i zobaczymy co z tego wyniknie. Ponieważ jednak sporo się napisałem, to żeby 'nie poszło na marne'....
Tak czułem, że piszę zbyt niejasno

postaram się poprawić.
1. Powierzchnia nie jest głównym problemem - warsztat ma być w części garażu, garaż ma 56m2 a jest tylko jeden samochodzik, więc całkiem sporo można wykroić.
2. Zawsze pada pytanie - 'a co chcesz robić?', byłoby ono jak najbardziej zasadne gdyby miał to być warsztat produkujący np. schody - wtedy dopasowujemy maszynerię do tematu i po sprawie, ale w przypadku amatora? Amator robi coś bo lubi, wręcz szuka pretekstu usprawiedliwiającego wydawanie pieniędzy na zupełnie zbędne (wg jego otoczenia oczywiście) sprzęty, czyli często robi coś tak naprawdę niepotrzebnego dla samego procesu tworzenia, więc propozycja składania czegoś tam z gotowych lub prawie gotowych elementów jakoś mnie nie kręci.
3. Odnośnie 'poziomu skomplikowania' narzędzi wyznaję zasadę - im mniej umiejętności tym potrzebne jest lepsze narzędzie, ktoś kto żyje z obróbki drewna bądź robi to od lat, pewnie uzyska idealną powierzchnię pracując ręcznym strugiem, ja przyznam się, że nie wyobrażam sobie tego bez wyrówniarki i nie jest moją ambicją opanowanie tej umiejętności.
4. Warsztat Amigorge'a jest super. Nie uważasz jednak, że do jego wykonania potrzebny jest, hmm....warsztat?
Wracając do mojego pytania. Staram się określić ramy sensownego działania. Na przykład pilarka - często spotykałem się z opinią - kup najlepszą na jaką cię stać. Ale gdzieś musi być ten moment gdy osiągamy już precyzję i powtarzalność, a dalej to już tylko większy format i cięższa praca. Ok, nie chcę rozcinać pełnoformatowych płyt mdf czy laminatu ani ciąć wzdłuż 5m belek dębowych, ale chciałbym, żeby praca na niej była przyjemnością a nie katorgą wymagającą specjalnych umiejętności dla uzyskania prostego cięcia. Stąd moje pytanie - jeśli mogę to uzyskać dopiero od powiedzmy poziomu Feldera K500 ( który jest oczywiście poza zakresem moich możliwości i zainteresowań), to tak naprawdę wszystko jedno czy kupię zielonego boscha, makitę, niebieskiego boscha, tzw. profesjonalną makitę czy jakąkolwiek inną pilarkę stolikową tego typu - wszystkie one są źle oceniane, a wybór często jest przypadkowy (bo akurat taka była dostępna).
Uff, wyszedł mi niezły wall of text, a jeszcze tyle tematów chciałbym poruszyć

no ale mam nadzieję że jeszcze zdążę.