Historia pewnego kawałka robinii z którym walczyłem prawie dwa lata. Tak to leciało:
czasami zdarzają się takie kawałki drewna których w normalny sposób, tzn. zwykłym strugiem płaszczyznowym nie da się przestrugać bez wyrwań. Z robinią poniżej poddałem się już dawno temu, do tej pory w podobnych przypadkach radziłem sobie innymi narzędziami. Do teraz. Idąc za radą genialnego D. Charleswortha postanowiłem wypróbować ostrzenie z przeciwfazą 25 stopni. Efekt mnie mocno zaskoczył
Absolutnie żadnych wyrwań - wszystko to zwykłym Stanleyem nr 4. Rzadko używanym i co nieco zardzewiałym


Metoda polega na zwiększeniu efektywnego kąta strugania do 70 stopni poprzez naniesienie niewielkiej fazy 25 stopni na tylnej stroni noża.
Strona przednia ostrzona normalnie.

I teraz: pozycja odchylaka jest nieistotna, szerokość ust jest nieistotna. Istotna jest grubość zbioru - musi być minimalna. Efekt na twardym drewnie ze skomplikowanym usłojeniem jest FENOMENALNY

Metoda
nie działa z drewnem miękkimPodsumowując - myślę, że fajnym pomysłem jest posiadanie dodatkowego ostrza tylko do takich trudnych przypadków. Jeżeli stosujemy strugi nr 4 1/2 to jedno ostrze będzie pasowało do gładzika, struga uniwersalnego i spustnika

Fajna sprawa
