Mój ojciec robił w czasach mojego dzieciństwa cytrynówkę czyli zalewał wódką skórki z cytryny, wódeczka dostawała pięknego żółtego koloru. Kiedyś po jakiejś domowej imprezce rodzice poszli odprowadzić gości a ja hyc do lodówki, patrzę stoi w butelce żółta wódeczka, chciałem łyknąć i okazało się że to był olej. Myślałem, że zwymiotuję, nigdy więcej nie piję z butelki zanim delikatnie nie powącham i spróbuję. Do dziś mam uraz. Sorki za mały offtop ale mi się przypomniało i musiałem dorzucić swoją historyjkę.