Wiem, że stary wątek, ale wciąż na wierzchu, a sprzęt taki miałem, to coś powiem

Miałem w sumie dwie takie frezarki - pierwsza z wrzecionem 300W chłodzonym powietrzem. Wrzecionko nie wyrabiało. Szybko się grzało i wtedy spadały obroty. A jak spadały obroty przy takim samym posuwie to grzało się jeszcze mocniej. Po używaniu, hmm, kilkudziesięciu godzin bicie wrzeciona było już duże i zauważalne przy pomocy oka. Łożyska wysiadły szybko.
Potem ten sprzęt sprzedałem i kupiłem po jakimś czasie takie samo, ale już na falowniku, wrzeciono chłodzone wodą, 800W. Ledwo przyszło, a już się rozsypała nakrętka osi Y. Rozwalony uszczelniacz. Wynalazłem śrubę o tym skoku i średnicy z nakrętką i przełożyłem nakrętkę. Przy wolnych pracach była spoko, aż padła płytka kontrolera. Chińczyk przysłał drugą. Po wymianie popaliłem drivery krokowców - okazało się, że dosłana płytka czegoś tam nie miała i puszczała za duże napięcie na drivery. Kupiłem cały kontroler. Frezarka pracowała i pracowała. W końcu sprzedałem. Tak to wygląda
