Krótka historyjka o US. Pomijam już swoje perypetie które z nimi miałem.
Jakiś czas temu ojciec mój miał chwilowe problemy finansowe przez co 3 miesiące pod rząd spóźnił się z zapłaceniem podatku. W krótkim dość czasie spłacił to wraz z odsetkami i było ok.
Po ok 3 latach dostał wezwanie do US bo coś nie gra niby. Był pewny, że wszystko zapłacone ale wziął kwity i musiał pojechać. Tam spędził 5 godzin po których okazało się, że wszystko jest w porządku. Jak to stary trep wkurzył się, że czasu namarnował i nawet "sory" nie usłyszał. Wykrzyczał im, że mają burdel w dokumentach i przez nich człowiek marnuje czas.
Każdy normalny człowiek by przeprosił za nieporozumienie i tyle ale nie US. Stwierdzili, że udowodnią Mu, że mają porządek i pokażą kto tu rządzi. Znaleźli mu te spóźnienia w opłatach sprzed kilku lat i wlepili mandat za "uporczywe unikanie płacenia podatku". Powiedział im, że przecież zapłacił odsetki a oni że odstetki odsrtkami ale mandat swoją drogą. Na koniec powiedzieli Mu bezczelnie, że już Jego przyjście nie było na darmo. Zaznaczę, że wezwali Go w zupełnie innej sprawie.
To tak tylko dodałem jak jedna z wielu historyjek pokazująca układ "człek który chce żyć" vs US.