Poczekajmy na autora wątku. Niech napisze coś, bo piszemy sobie, a nic nie wiemy o czym mamy pisać. Offtop? Ale jeszcze odpiszę MetQ-owi.

MetQ - Ja zaczynałem ok. 3 lata temu. Za kilka dni skończę 31.12.13 skończę 15 lat. Na początku zaczynałem od narzędzi ręcznych, jak się nauczyłem nie robić sobie krzywdy tymi narzędziami to kupiłem na spółkę z tatą wkrętarkę z marketu chyba za 100 zł. Na tej wkrętarce "ogarnąłem" jak nie przewiercić sobie ręki.

Później pod choinkę (2 lata temu) dostałem sporo dobrych narzędzi ręcznych + wiertarka (bo wkrętarkę już "ogarnąłem". Rok temu poznałem szlifierkę kątową i frezarkę. W te wakacje pilarki tarczowe, zarówno te stołowe i te prowadzone ręką (mam 3).
Ważne jest to ile ma się siły w ręku i w mózgu.

Jak zaczynałem z szlifierką kątową to pamiętam, że bałem się czy ją utrzymam, dlatego trzymałem ją dwoma rękoma a to co tnę w ścisk. Teraz siły sporo przybyło i z tym nie ma problemu. W lato zrobiłem altanę (jest na forum) i pamiętam że z przenoszeniem krawędziaków 100/100/6000 też nie było problemu.
NAJWAŻNIEJSZE to, aby MYŚLEĆ!!! Jeśli od razu komuś dało by się np. pilarkę, to by się zabił. Wiem, że ja jestem trochę inny niż inna młodzież , (robię altany stoły, itp. ) ale gdyby nie to, że robię coś w warsztacie to bym siedział cały czas przed komputerem. W zimę jest zimno w warsztacie więc i tak jestem przed komputerem.

Taka moja historia o początkach z drewnem.
