Witam,
potrzebuje wsparcia (wytknięcia błędów) przy wykonywaniu małej klejonki z dębu 30x40 cm składającej sie z dwóch desek po 15 cm i grubości 2 cm.
Kupiłem foszt dębowy suszony z markowego składu. Leżał w garażu jeszcze 3 miesiące.
1.Poprzycinalem tak ze powstała deska 15 x 150 cm i grubosc 5 cm.
2. Duża deskę podciąłem na kawałki po 40 cm i grubosc 5 cm
3. Następnie na pile taśmowej każdy kawałek rozciąłem na pół po grubości (po 2,5 cm)
4. Powstałe elementy szerokość 15, długość 40 cm i grubosc 2,5 wyrównaniem na wyrówniarce i przestrugalem na grubiarce do 2 cm.
5. Po czym każde dwie deski 15 x 40 i grubości 2 cm skleilem ze sobą dodając jeszcze po 2 kołki domino na laczenie. Odcisnąłem ściskami plaszczyznowymi. Tak wyszło ze zapomniałem ustawić deseczki smutny/ uśmiechnięty

6. Wyniosłem klejonki z pomieszczenia o temperaturze 6-15 st do innego o temperaturze 21 st.
... I po dwóch dniach mam łódeczkę 0,5 cm środek (łączenie) niżej niz krawędzie.
Wiadomo ułożenie 2 x usmieszek pomogło łódeczce. Szerokie deski tez sa ryzykowne, ale czy tylko to?
Czy moze ta deskę powinienem wcześniej trzymać w tych 20 st zeby sie dosuszyla?
Czy moze po rozkroju foszta po grubości powstałe deski należy zostawić na jakiś czas do "odprężenia" i dopiero po jakimś czasie równać?
Czy moze ścieranie wypływającego kleju patex niebieski mokra ściereczka na cos wpływa?
Czy iwogole da sie skleić deski o szerokości 15 cm i grubosci 2 cm bez efektu łódeczki?
Będę wdzięczny za pomoc bo testy na dębie tanie nie są :/