Sąsiad kupował i żałuje. Zwichrowane, część lekko spękana, sporo poszło w odpad. Ogólnie stwierdził, że szkoda pieniędzy. Lepiej jechać samemu do okolicznego tartaku/składu nawet jeśli trzeba wypożyczyć przyczepkę lub zapłacić za transport.
A z kupną klejonką tak bywa. Trzeba było zaraz po sformatowaniu poskładać (pokleić lub poskręcać) mebel żeby zminimalizować pracę drewna które mogło mieć zbyt dużą wilgotność.
Swoją drogą nikt nie daje na piśmie zapewnienia, że kupowany materiał ma określone parametry (np. wilgotność) a więc i możliwości reklamacji są praktycznie żadne.