Kupiłem. Wczoraj przywiózł kurier. Rozpakowałem. Czuć w rękach, że to nie zabawka. Waży coś około 30kg. Plastik w miarę nie zalatuje taniochą. Maszynę ustawiłem na stoliku w garażu. Sprawdziłem prostość i liniowość stolików rozkładanych. Otwarłem osłonę noży i sprawdziłem, czy są dobrze dokręcone (dla św. spokoju). Przy okazji.
Zdjęcie oslony blokuje nóż w pozycji do domontażu. Żeby dostać się do drugiego trzeba wcisnąć blokadę, przekręcić wał i on znów się wygodnie zablokuje.
Noże były dobrze dokręcone. Poszarpałem wszystkim, żeby się upewnić, że nic nie odleci podczas pierwszego uruchomienia. Nic nie odpadło.
Ustawianie grubości to bajka. Idzie lekko i precyzyjnie. Oczywiście skala na boku urządzenia nie jest super precyzyjna.
Na plus jest dodatkowa dźwigienka z prawej strony (patrząc od wlotu) ustalająca grubość. Działa to tak, że nie pozwala opaść głowicy niżej niż zadana grubość. Głowicę można zablokować specjalną wajchą. Super sprawa, blokuje dość mocno zapierając się na tulejach prowadzących.
Maszyna posiada bajer. Na wlocie znajduje się prosty mechaniczny wskaźnik grubości strugania o zakresie paru milimetrów. Podczas wsadzania deski (na sucho) widać czy nie polecieliśmy zbyt optymistycznie z nastawianiem grubości.
Ja jestem zielony jeśli chodzi o grubościówki. Każdy chwali co innego. Ja się nie znam. Naczytałem się na różnych forach o różnych markach, dedrach mecach i innych zabawkach. Dlatego piszę od strony laika.
Po włączeniu maszyny i puszczeniu pierwszej deski byłem zadowolony. Wszystko przebiegło pomyślnie. Nic się nie zablokowało

Poważnie powierzchnia strugania jest więcej niż zadowalająca. Puściłem około 20 desek sosnowych długich na około metr. Oczywiście przed struganiem drugiej strony obniżyłem głowicę. Maszyna chodzi cicho. Świadczy to również o tym, że wszystko jest dobrze wyważone i nic nie bije. Grubościówka nie latała mi po dość stabilnym stole. Producent poleca przytwierdzić ją do blatu ale przy obrabianiu mniejszych (krótszych) elementów nie będzie takiej potrzeby. Po wyłączeniu wał jeszcze jakiś czas obraca się ale to nie jest minus bowiem przy takich maszynach nikt raczej nie będzie pchał łapy pod głowicę.
Podsumowanie:
Mieszkam w NL. Maszynę kupiłem w PL będąc na "wakacjach" u rodziców. W NL DH 330 kosztuje przeszło 800€ u nas dałem 2380PLNów. Marketowej taniochy nie chciałem ze względu na dostępność części za granicami. Również chciałem maszynę z szerokością około 300mm. Makity nie chciałem bo... bo jest zbyt popularna. Chciałem spróbować czegoś innego. Finansowo staram się zawsze usprawiedliwić porządny zakup ale na amatorskie struganie nie chciałem wydawać przeszło 3-4 tys. nie wspominając już o ilości miejsca, którego wymagają stacjonarne maszyny. W Metabo można klapsnąć skrzydełka i robi się z tego dość mała bryła, którą łatwiej przestawić.
Spece i profesjonaliści od obróbki drewna pewnie przyczepiliby się do kilku rzeczy ale ja póki co jestem zadowolony. Nie zmienia to faktu, że w trakcie użytkowania mogą wyniknąć jakieś niedogodności. Jednak patrząc na wachlarz przyszłych zastosowań - jeśli kutura pracy pozostanie taka sama to będę zadowolony.
Przemyślenia: Już zdaję sobię sprawę, że będę musiał rozbudować pojemność mojego systemu odciągania wiórów (czytaj DIY:)
Metabo DH 330 polecam ludziom, którzy szukają tak jak ja po prostu działającego rozwiązania ale wciąż poniżej profesjonalnej półki. Przeglądając to i inne fora doszedłem do wniosku, że tańsze maszyny to loteria. Trzeba pilnować luzów i innych chorób chińszczyzny. Dopracowywać, ustawiać pilnować ustawień itp. Na razie stawiam Metabo DH 330 ponad tym segmentem. Oczywiście może ją po miesiącu na przykład trafić szlag a wtedy nie omieszkam o tym wspom nieć.
Jeśli MarcinW nadal się waha to mimo wszystko polecam poszukać i poczytać inne opinie w necie gdyż ja jestem nieobiektywny - dopiero po pierwszym rozruchu.
Pozdrawiam.
P.S. Zdjęcia postaram się dodać jak dorwę moją lustrzankę po powrocie. Wstyd dodawać zdjęcia zrobione komórką albo innym tosterem, żelazkiem itp...