Uff.. No to czas na wątek

Wprawdzie łóżko już jest gotowe a dokumentacja fotograficzna raczej skromna z racji prac wieczorno/późno nocnych ale postaram się tu co nieco opisać.
Projekt w
SketchupieŁóżko zbudowane jest z drewna KVH. Zależało mi na tym by było suche. Kolejne pewnie zrobiłbym z lepszego drewna (w sensie gatunku) ale biorąc poprawkę na to, że to praktycznie pierwsza tego typu realizacja u mnie to stwierdziłem, że szybciej przeżyję jak zmarnuję tańszy materiał niż droższy


W mojej okolicy (w promieniu ok 70km) nie udało mi się znaleźć drewna KVH rodzaju Si (dla konstrukcji widocznych) więc zmuszony byłem do użycia NSi (dla konstrukcji niewidocznych) a co za tym idzie trzeba było wygrzebać parę ognisk żywicy.

Po wygrzebaniu "krater" przemywałem obficie rozpuszczalnikiem nitro, a później po wyschnięciu wypełniałem kitem.
Nie było wiele takich miejsc więc nie było tragedii.
Wszystkie kantówki (80x80, 80x120 i 40x60) rozcinałem wzdłuż na mojej niezawodnej Ryobi RTS-1800G (chwalę sobie ją jak @SpecPiotr Bluma

). Tarcza jedynie została zmieniona na CMT 48z (dzięki @vitter). Szło jak burza. Później podrównanie czołgiem i całkiem przyzwoicie (moim lamerskim okiem patrząc) to wyszło.
Ponieważ cały projekt zakładał brak jakichkolwiek wkrętów musiałem opanować czopowanie. Nigdy tego do tej pory nie robiłem, tu się rozdziewiczyłem w tym temacie

Chcąc uzyskać jako taką powtarzalność gniazd przygotowałem sobie zestaw szablonów do poszczególnych wymiarów.


Do szablonów dorobiłem sobie dystans (listewkę) 1cm tak by nie musieć go przestawiać frezując gniazdo na bokach szerszych i węższych. Wystarczyło dołożyć lub usunąć listewkę dystansową i gniazdo wychodziło na odpowiedniej szerokości kantówki.
99,99% roboty wykonałem sam gnieżdżąc się w klitce w której ledwo po długości wchodziły najdłuższe elementy ale ten pozostały 0,01% miałem pomocnika:

Czopy w krótszych elementach zrobiłem na Ryobi (pieszczotliwie zwanej Robalem) zaś w tych dłuższych to Julkowa japonka i dłuto w dłoń i jedziemy


Na powyższym zdjęciu widać przygotowany rowek na panele (ściany) ze sklejki - one też są wpuszczane i klejone.
Wspornik stelaża (który to stelaż zostanie na dniach dorobiony) został pół centymetra wpuszczony w belki, przyklejony po całej długości a następnie zakołkowany kołkami fi10 (na długości 2m jest ich 18).

Aby uzyskać możliwie największą stabilność oraz odciążyć najdłuższe belki (po szerokości) druga noga drabinki została wycięta i dopasowana pod właśnie podłużną belkę ze wspornikiem stelaża. W ten sposób belka opiera się na nodze co mam nadzieję nieco wzmocni całość.

Potem zostało poprzymierzać na sucho bez klejenia czy wszystko się schodzi

Następnie posklejałem krótsze boki w całość już z panelami spinając pasami transportowymi z podłożonymi deseczkami.
Po wyschnięciu boków przyszedł czas na złożenie całości. Tutaj również w roli ścisków wystąpiły pasy a dla opornych połączeń miałem w prezencie pobijak

Konstrukcja łóżka wymuszała praktycznie sklejenie całości na raz co było wielkim utrudnieniem bo zanim bym to w pojedynkę poskładał to klej (RAKOLL GXL-3) już pewnie by zaczął wiązać. Na szczęście z pomocą przyszedł przyszły szwagier (Niech się wykaże, a co?! Darmo siostry nie oddaję!).

Po sklejeniu czas na malowanie. Ponieważ konstrukcja jest pokaźnych rozmiarów i nie jest demontowalna musiałem malować w domu. Jako właściciel dzieci musiałem pójść w lakier wodny żeby mi się nie potruły gamonie stąd wybór padł na lakier
Domalux Szybkoschnący. Szczebelki zostały pomalowane 5x zaś reszta (bez sklejki) 2 razy.
Sklejka pomalowana została farbą pastelową
Colorit Drewno w kolorze Romantyczny róż (wiadomo, dla córki

). Na razie pomalowałem jedną warstwą i efekt przebijających słoi baaaaardzo mi się podoba. Gdzieniegdzie jednak widać nierówności w malowaniu (malowane do 2 w nocy) i rozważam machnięcie jeszcze jednej warstwy ale mocno rozcieńczonej farby tak by tylko delikatnie wyrównać braki.


Teraz co poszło nie tak:
Przede wszystkim widać w niektórych miejscach szczeliny pomiędzy panelami a belkami. Mierzone na sucho wyglądało OK. Podejrzewam, że gniazda były zbyt dopasowane i klej stawił opór przy dobijaniu. Nie wiem, niestety nie jest to już naprawialne inaczej niż poprzez jakiś kit czy inny wypełniacz. Boję się jednak, że podczas pracy łóżka zacznie to pękać i będzie wyglądało gorzej niż obecnie. Na razie więc zostawiam i zobaczę czy oswoję się z tym czy nie będzie mi to dawało spać po nocach i wtedy zobaczę co dalej z tym fantem.
Podobny problem wyszedł w jednym czy dwóch miejscach na łączeniu belek. Jak wyżej - zostawiam na razie.
Co dalej:
Rozważam przykręcenie dwóch belek do ściany. Niby jest stabilne itd ale może lepiej dmuchać na zimne i zawczasu zapobiec ewentualnym luzom i skrzypieniu?
Na frontowej sklejce z oknami na samej górze chcę dorobić coś w stylu daszka/markizy. Prosta deseczka z wyciętą falą imitującą właśnie końcówkę markizy. Rozważam również coś w stylu kwietnika za oknami ale muszę wymyślić coś, co zapobiegnie spadaniu z góry kwiatków

Chwilowo jednak po zarwaniu MASY popołudni, wieczorów i nocy muszę dać sobie trochę wolnego
