Rowniez sie dolacze do tematu i pomine temat polityki.
Z polski wyjechalem pierwszy raz jakies 9 lat temu, i po okolo 3 latach z czego jakies 6 m-cy w Londynie i reszta w Irlandii. Wrocilem do Polski zachecony mozliwoscia wziecia dotacji tego niby boomu zwiazanego z powrotem do Polski. Otworzylem dzialalnosc zwiazana miedzy innymi ze stolarka i wykonczeniowka w lokalach glownie prywatnych. Prace typu ukladanie parkietow, renowacja podlog, renowacje mebli i balustrad drewnianych, tynki dekoracyjne typu stiuki weneckie, malowanie pomieszczen i inne podobne roboty.
Z czasem stesknilem sie za tym luzem na Wyspach, gdzie jednak mimo wszystko zycie jest mniej stresujace, niz w Polsce. W urzedach i innych instytucjach jak i sklepach, ludzie potrafia sie usmiechnac i grzecznie odpowiadziec jesli ktos sie pyta. Nie widac tego przymusu, jakby ktos za kare pracowal i musial sie odezwac, jak to czesto bywa w Polsce.
Sprawa poruszania sie po drogach autem, jest jednym z glownych przykladow, gdzie zauwazalna jest uprzejmosc kierowcow. Potrafia przepuscic auta o wiele czesciej, niz mialoby to miejsce w Polsce. Jezdzilem i jezdze nadal autami i szczerze moge powiedziec, ze jest duza roznica. W Polsce wiekszosc goni w pospiechu, i nie ma czasu na prosta uprzejmosc typu ustapienie pierwszenstwa, ktora naprawde poprawia humor i samopoczucie. To kiwniecie palcem , oznaczajace zgode na przepuszczenie Cie, czy tez podziekowanie za ustapienie pierwszenstwa jest naprawde optymistycznie budujace w codziennym zyciu
Chcialbym napisac o moim odczuciu przy pierwszym przyjezdzie z Irlandii do Polski po rocznym pobycie na Wyspach. Byly to Swieta Bozego Narodzenia, przyjechalem na 2 tygodnie i po 2 dniach chcialem wracac, tak bardzo mnie przygnebila ta szarosc budynkow, smutek ludzki widoczny na wiekszosci osob, oraz nastawienie ludzi bardzo pesymistyczne. Takie mialem wlasnie odczucia po rocznym rozbracie z Ojczyzna.
Obecnie siedze w Anglii i nie chce wracac, moze na emeryture jak juz dzieci podorastaja i zmieni sie mam nadzieje na lepsze w Polsce. Poki co tutaj widze wieksze mozliwosci rozwoju. Rynek tutejszy czyli angielski w sensie biznesu jest duzy i chlonny. 64 mln populacji w UK, w porownaniu z Irlandia czyli 4,5 mln populacji, pomogl mi w decyzji gdzie jest lepsze miejsce dla mnie. Jest tutaj sporo nisz rynkowych, w ktorych mozna dzialac, wiec tylko kwestia checi, samozaparcia, optymizmu, jezyka angielskiego (u mnie College po pracy) i jest juz opcja, ze bedzie dobrze, nigdzie nie ma lekko, trzeba brac zycie w swoje rece

Tak to Ja widze tutaj i teraz. Nie chce na nikogo wplywac, zeby zostawal w Anglii. Kiedys tez zjechalem, i po czasie sam dojrzalem do tego, gdzie jest moje miejsce i gdzie chce zyc.